SKOK W PRZYSZŁOŚĆ - czyli co wydarzyło się w 1952 roku w Paryżu?

Na łamach popularnego w dwudziestoleciu międzywojennym pisma "Światowid" - tygodnika społeczno-kulturalnego - publikowano wiele rozmaitości z kraju i ze świata. Do dziś jest to bardzo ciekawe źródło informacji na temat I połowy XX wieku, z  którego czerpie wielu historyków zajmujących się omawianym okresem w dziejach. Pismo pod redakcją Józefa Flacha zdawało swoim czytelnikom cotygodniową "[...] relację z bieżących wydarzeń politycznych, kulturalnych i naukowych z kraju i zagranicy". Prócz wyżej wymienionych treści, odnaleźć możemy wiele ciekawych i intrygujących wiadomości, w tym informacji... z przyszłości! Oto jeden z przykładów korespondencji z przyszłości. Co w 1952 r. robiły "Pięcioraczki" w Paryżu? Zapraszam do lektury!

Źródło: "Światowid", nr 22 (720), 28.05.1938, s. 30.


"Paryż — 28 maja 1952 (Telegr. specj.) — Tłum, obliczany na 250.000 osób tłoczył się dzisiaj na lotnisku w Le Bourget, aby zobaczyć słynne w całym świecie Pięcioraczki; panny Dionne z Callender w Kanadzie, które uczciły swe 18-te urodziny przybyciem do Paryża w towarzystwie ich dozgonnego przyjaciela i opiekuna dra Allana Roy Dafoe.
Pięcioraczki po wylądowaniu proszono, aby powiedziały jak każda z nich zamierza najlepiej spędzić czas w Paryżu, na co oświadczyły:
PANNA IWONKA: Francja! To tak, jakby się było nareszcie w domu! Kocham wasz naród. Kocham waszą historję. Obecnie poznam to wszystko osobiście! Ulubioną bohaterką mego dzieciństwa była zawsze Marja Antonina. Pierwsze wycieczki odbędę do Wersalu Trianon i Malmaison. Marja Antonina reprezentuje dla mnie całą Francję – odwagę, rycerskość i piękno. Musze mieć dużo czasu, aby zrobić i zobaczyć to wszystko, cop sobie uplanowałam.
Panna Marysia: „Ta podróż jest dla mnie snem na jawie”. Tutaj bowiem jest serce świata muzyki. Będę śpiewała. Zostanę wielką śpiewaczką. Wasi sławni francuscy nauczyciele śpiewu muszą mi pomóc. Pragnę śpiewać dla Francji. Pragnę słuchać waszej muzyki. Waszej opery. Waszych koncertów”… głos jej się załamał ze wzruszenia i wybuchnęła płaczem.
Panna Cesia: "Czuję się tu jak w niebie. Zaprowadzicie mnie do waszych wielkich magazynów mody. Pozwólcie mi obejrzeć ich nowe modele. Pozwólcie mi dotknąć nowych tkanin. Pragnę mieć dużo sukien, całą masę sukien. W waszej modzie odnajdę swój wyraz".
Panna Anetka: Dla mnie Francja jest ośrodkiem kultury. Pozatem my Pięcioraczki, jesteśmy spokrewnieni z wami więzami krwi i instynktu. Chcę poznać waszych sławnych ludzi, pragnę być obecną na waszych wielkich przyjęciach. Zwiedzę wasze piękne zamki i otoczę się miłymi, kulturalnymi ludźmi".
Panna Emilka: "Wiem już dokładnie, dokąd pójdę. Sześciu młodych ludzi, z którymi korespondowałam, zaprosiło mnie do zwiedzania Paryża w ich towarzystwie. Nie tego Paryża dla turystów - jednego wieczoru pójdziemy do jakiejś zakazanej tawerny, a następnego do słynnego lokalu mocnego. będziemy tańczyć. Jak się to mówi w Ameryce: chcę zobaczyć różne miejsca i robić różne rzeczy. Kocham, tak jest, kocham życie i kocham Paryż. Kiedy zaczniemy".
Gdy pięcioraczki stały razem przyjmując z wdziękiem kwiaty i słowa powitania od delegacji Paryża, uznano, że nigdy dotąd Paryż - raj kobiet, nie widział tak pięknych dziewcząt. Dzięki zainstalowanym przez władze w Le Bourget ekranom telewizyjnym oraz głośnikom Pięcioraczki mogły być dokładnie widziane z każdego miejsca na lotnisku.".

Źródło: "Światowid", nr 22 (720), 28.05.1938, s. 30.





Komentarze