"Bestja w ludzkiem ciele" - co wydarzyło się w Dobroniu?

Źródło: "Prawda Pabianicka", nr 16, 04.06.1933, s. 3

„Bestja w ludzkiem ciele" - tak brzmiał jeden z artykułów opublikowanych na łamach czerwcowego numeru "Prawdy Pabianickiej". W pierwszych dniach maja 1933 r. doszło do krwawego samosądu na Antonim Rykale (lat 17). Co wydarzyło się w Dobroniu?
W dniu 4 czerwca 1933 r. na łamach dwutygodnika ukazał się intrygujący artykuł  o „sadystycznym” naczelniku miejscowej straży pożarnej, na którego rozkaz skatowano „niewinnego” człowieka. Wspomniany Rykała w czasie wiosennej zabawy tanecznej, która zorganizowana została przez sekretarza gminy i naczelnika straży pożarnej p. Władysława Bonińskiego, został oskarżony o kradzież 5 zł z torebki uczestniczki potańcówki p. Kulmatyckiej. Jak podawała gazeta, bez wdawania się w szczegóły sprawy Sekretarz w asyście 4 członków straży zaprowadził przyszłego nieszczęśnika do gminnego aresztu gdzie bito go, aż do utraty przez winnego przytomności. Gazeta znana ze swojego żywiołowego i sensacyjnego charakteru nie omieszkała wspomnieć, że aresztant przed wymierzeniem mu „sprawiedliwości” został rozebrany do naga, w celu upokorzenia go, a następnie pobity do nieprzytomności batami.
Gazeta nie kryła oburzenia tą sytuacją: „P. naczelnik – a zarazem sekretarz gminy za daleko posunął swoją gorliwość służbową, biorąc na siebie obowiązki oprawcy. A może pan naczelnik jest sadystą!”. Oliwy do ognia dodawać miał fakt, że uznany za złodzieja Rykała miał być niewinny. Czy na pewno?
W następnym numerze pisma do Redakcji przysłano list biorący w obronę uczestników opisywanego pobicia, opisując postać poszkodowanego, chcąc zarazem czytelnikom „Prawdy Pabianickiej” uzmysłowić „przeinaczenie” korespondenta dwutygodnika: „W „Prawdzie Pabjanickiej" Nr 16 znalazła się notatka z Dobronia p. t. „Bestja w ludzkiem ciele", w której jest mowa o skatowaniu do nieprzy­tomności 17-to letniego młodzieńca Rykały przez strażaków. Że korespon­dent powyższej notatki wprowadził w błąd Prawdę Pabjanicką, donosząc o „skatowaniu" świadczy następujące wydarzenie, które miało miejsce bez­pośrednio po wspomnianej egzekucji”. Jak pisali żywo zainteresowani mieszkańcy Dobronia, Antoni Rykała „niewinny baranek”, dopuścić miał się usiłowania zgwałcenia w sposób bestialski 45 letniej Józefy Partyki w jej mieszkaniu – został ujęty przez policję i oczekiwał na proces. Nadawcy nie ukrywali swojego stosunku do oskarżonego, nazywając go zwyrodnialcem. Na łamach pisma nie zamieszczono większego opisu „[…] nie chcąc zabierać cennego miejsca w Waszem piśmie”. Mieszkańcy czując się w obowiązku obrony dobrego imienia W. Bonińskiego pisali: „Dodać musimy, że nie zajmowalibyśmy się podobnem indywidum, gdyby nie szło o dobro znanej na terenie powiatu [łaskiego – przyp. M.Z.J] Straży i jej zasłużonego dla organizacyj społecznych Naczelnika p. Władysława Bonińskiego, który przez ukaranie chciał wyprowadzić młodzieńca na dobrą drogę”. Redakcja całą sprawę podsumowała w następujący sposób: „Jest faktem, że p. Boniński polecił wytrzepać skórę Rykale, swoim podwładnym strażakom, którzy polecenie wypełnili zbyt gorliwie, katując Rykałę do nieprzytomności”. 

Bibliografia:
1. P. Tameczka, Dobroń, <https://sieradzkiewsie.blogspot.com/search?q=Dobroń>, dostęp: 02.07.2020.
2. "Prawda Pabianicka", nr 16, 04.06.1930, s. 3.
   

Komentarze