Bohaterowie Pabianic, część 2: Józef Salwa. Ostatni obrońca miasta (zm. 07.09.1939)
Kapral Józef Salwa - fotografia z książeczki wojskowej (źródło fot. archiwum Alicji Dopart, źródło: <https://www.zyciepabianic.pl/galeria/galeria-artykulu-ostatni-obronca-pabianic-reportaz-historyczny/75033.html>, dostęp: 07.09.2020.)
Józef Salwa – ostatni
obrońca Pabianic (zm. 07.09.1939)
W miejscu gdzie dziś u zbiegu ul. Torowej i Łaskiej mieści się stancja benzynowa, ponad 80 lat temu walczył jeden z ostatnich obrońców Pabianic, który do ostatniej chwili zatrzymywał oddziały niemieckie przed wejściem do miasta, od strony szosy łaskiej. Bohaterem, który zginął prawdopodobnie od granatu rzuconego w plecy był kpr. Józef Salwa z Kielc, przydzielony do 72 pp. „Niemcy szli od strony Strzelnicy, wzdłuż torów kolejowych, prosto na dworzec. Szły wozy pancerne, jeden czołg, drugi czołg, za nimi piechota. Zza muru piekarni Majewskich na rogu ulic Łaskiej i Torowej jeszcze przed chwilą biły do nich dwie lekkie armatki, ale jedna oberwała odłamkiem i ucichła. Przy drugiej wciąż uwijał się samotny polski żołnierz”1.
W czasie inwazji niemieckiej we wrześniu 1939 r. wielu obrońców Pabianic za odwagę i męstwo na polu walki zostało oznaczonych oraz uhonorowanych. Niestety bardzo często zapomina się o poświęceniu i ofierze ludności cywilnej oraz pojedynczych żołnierzach, którzy okazali niejednokrotnie heroizm w czasie walk. Jedną z takich osób był niewątpliwie Józef Salwa, który do dziś nie dostąpił zaszczytu uhonorowania pośmiertnie Virtuti Militari.
Jak podaje Roman Kubiak w książce "My, Pabianiczanie" kpr. Salwa zapamiętany został przez rodzinę jako uczciwy, rzetelny oraz wesoły człowiek. Tak swojego brata po latach wspominała jego siostra: „Nigdy bym nie przypuszczała, że brat, człowiek skromny i cichy, może zdobyć się na to, co zrobił w Pabianicach […]. Zawsze nam się wydawało, że gdyby Józek mógł, to by się zaszył w mysią dziurę, żeby nie wchodzić ludziom w oczy”2.
Trudno dziś jednoznacznie zrekonstruować ostatnie chwile kpr. J. Salwy. Według wspomnień Józefa Majewskiego zamieszkałego przy ul. Torowej, dwuosobowa załoga armaty przeciwpancernej Bofors 37 mm zajęła stanowisko ogniowe obok domu jego brata, piekarza W. Majewskiego przy ul. Łaskiej 47. Po krótkiej wymianie ognia z przeciwnikiem jeden z żołnierzy obsługi wycofał się. Pozostały przy dziale kpr. J. Salwa samotnie prowadził dalszą walkę dezorganizując atakujących. Zdezorientowani Niemcy nie mogli zlokalizować źródła ognia oraz sił polskich. Dopiero wysłany zwiad ocenił, że przeciw nim walczy jedynie osamotniony artylerzysta. Nieprzyjaciel podciągnął do ul. Wiejskiej działo, które pociskiem zapalającym doprowadziło do pożaru budynku3. Według niektórych relacji odłamki artyleryjskie miały uśmiercić obrońcę. „Wszystko wokoło zaczęło płonąć. W płomieniach znalazł się również bohaterski obrońca. Świadkowie tamtych dni twierdzą, że nawet oficerowie hitlerowscy, mijając poległego żołnierza, oddawali mu honory wojskowe”4.
Niestety nie jesteśmy wstanie ustalić faktycznego przebiegu wydarzeń. Wiele świadectw wyklucza się i przedstawia odmienne realia. Pamiętać należy, że trwała wówczas zażarta bitwa oraz postrzeganie ludzkie w tak chaotycznym momencie było narażone na wiele wypaczeń. Najpopularniejszą i najczęściej przyjmowaną wersją jest relacja J. Majewskiego: „Jak ten polski żołnierz trafił w drugi i trzeci wóz pancerny, a potem w czołg u Niemców było zamieszanie. Nie wiedzieli, kto strzela, skąd strzela i ile dział mają obrońcy. Posłali tam zwiad. Dopiero zwiad pokazał się, że strzela jeden żołnierz. Wtedy Niemcy podciągnęli na Wiejską duże działo i strzelili w kierunku żołnierza. Pocisk zapalający trafił w piętrowy dom z piekarnią mojego brata, Władysława Majewskiego, zamieniając go w kulę ognia. Wszystko wokoło płonęło. Żołnierz też”5. Relację tę uzupełniał Kazimierz Glapa zamieszkały przy ul. Torowej 2: „Ten żołnierz jeszcze żył, jeszcze czołgał się do armatki, żeby ją załadować i strzelać. Palił się na nim mundur, ale żył. Wtedy za plecami żołnierza spadł granat. To zrobili bracia Brodel z domu przy Kunickiego 5. To oni”6.
Roman Peska autor „Bitwy pabianickiej” a we wrześniu 1939 r. mieszkaniec Pabianic, zamieszkały przy ul. Reymonta 7, tak wspominał i opisywał miejsce śmierci kpr. Salwy po zakończeniu walk i wkroczeniu Niemców do Pabianic: „Tu przed budynkiem leżał w kałuży krwi zabity polski żołnierz, którego mundur był częściowo nadpalony. Obok niego stało małe działko przechylone na bok, z pękniętym kołem. Gdy nadeszliśmy stało akurat dużo ludzi, otaczając to miejsce. Jedna z kobiet głośno modliła się, klęcząc przy zwłokach żołnierza. Pozostali cicho powtarzali słowa modlitwy: wieczny odpoczynek racz mu dać Panie… W pewnym momencie nadjechało wojskowe auto niemieckie i wyskoczyła z niego gromada młodzieńców w żółtych mundurach i ze swastykami na rękawach bluz. Krzycząc i bijąc kolbami karabinów rozpędzili zgromadzonych ludzi. Po pewnym czasie, mój starszy brat Marian, przyniósł wiadomość, że ów żołnierz nazywał się Salwa i sam w pojedynkę ostrzeliwał prące na miasto czołgi, niszcząc kilka z nich”7.
Nieznana wcześniej amatorska fotografia z 13 września 1939 (według opisu z aukcji) wykonana przez niemieckiego żołnierza. Została ujawniona na portalu aukcyjnym allegro. Oglądając zdjęcie dokładniej po lewej stronie obok armaty Bofors można zauważyć ciało poległego kpr. Salwy. (źródło fot.: <https://allegro.pl/oferta/pabianice-wrzesien-1939-aaaabsolutny-unikat-9656181591> dostęp: 04.09.2020.)
Bracia Majewscy z K. Glapą „[…] i chłopakiem od Tomczaków […]” położyli ciało zabitego na kocu. „We czterech ponieśli go na podwórze przy ul. Łaskiej 15, niedaleko Ostatniej. Poszukali szpadla i w rogu podwórza zaczęli kopać płytką wojenną mogile”8. Rodzina Józefa dopiero po przemieszczeniu się frontu dalej na wschód otrzymała list od nieznanego nadawcy, w którym informowano, iż poległ w czasie obrony Pabianic 7 września. Mimo trwającej wojny i chaosu w chylącej się ku upadkowi Polsce, brat zabitego ruszył nad Dobrzynkę by go pochować. Po dotarciu na miejsce rozkopano mogiłę w celu identyfikacji. Zwłoki były bardzo poranione i nadpalone co utrudniało ich rozpoznanie. Potwierdzono personalia poległego dzięki dziedzicznej anomalii w budowie ciała (syndaktylia), a mianowicie zrośniętych dwóch placach u prawej nogi, którą posiadał również brat Józefa9.
Ostatecznie ciało kpr. Salwy
pochowano na cmentarzu w Pabianicach w kwaterze wojennej obok 260
innych poległych w obronie miasta. Jak podaje R. Kubiak, rodzeństwo
Salwów nigdy nie wyjawiło matce prawdziwego losu jej syna, nie
chcąc złamać jej serca. Wyobrazić można sobie jedynie cierpienie
i ból jaki musiała do końca przeżywać matka, która przeczuwała
najgorsze. Dramat i ogrom rozpaczy, tylko w sposób ograniczony mogą
poświadczyć następujące słowa: „Mama
bardzo rozpaczała
[…]. Szlochała, że
nie powinno się rodzić dzieci, skoro te dzieci muszą iść na
wojnę i ginąć”10.
Pomnik Bohaterów Poległych w Obronie Ojczyzny 1939 oraz mogiły żołnierzy Wojska Polskiego. (źródło fot.: <https://epainfo.pl/o-bohaterach-trzeba-pamietac-zdjecia/>, dostęp: 07.09.2020.)
42 lata po opisywanych wydarzeniach jako formę upamiętnienia dla bohaterskiego czynu ostatniego obrońcy miasta, przed nowo wówczas wybudowanym blokowiskiem postawiono kamienny obelisk z mosiężną tablicą: „Pabianicka Spółdzielnia Mieszkaniowa. Osiedle im. Józefa Salwy, bohaterskiego żołnierza i obrońcy Pabianic we wrześniu 1939 roku”.
(źródło fot.: http://www.polskaniezwykla.pl/web/place/42881,pabianice-znaki-pamieci-walk-o-pabianice-w-1939-r-.html>, dostęp: 03.09.2020.)
1 R. Kubiak, My, Pabianiczanie, Łódź 2019, s. 257.
2 Tamże, s. 259.
3 Tamże, s. 260; S. Saładaj, Pabianice ’39, <https://um.pabianice.pl/artykul/110/77/pabianice-39>, dostęp: 28.01.2020, s. 1.
4 Tamże.
5 R. Kubiak, dz. cyt., s. 260.
6 Tamże.
7 S. Saładaj, dz. cyt., s. 1.
8 R. Kubiak, dz. cyt., s. 260.
9 Tamże.
10 Tamże, s. 261.







Komentarze
Prześlij komentarz