Zabójstwo naczelnika powiatu łaskiego Władimira Iwanowa
Źródło: "Tydzień Piotrkowski", nr 11, 18.03.1906, s. 4.
Gdy
przez tereny Królestwa Polskiego w latach 1905-1907 przelewała się fala
rewolucyjna, trwały strajki, zaś elementem krajobrazu tamtych dni stały się
rozruchy społeczne na tle narodowym i ekonomicznym. Pabianice będące na
marginesie zainteresowania władz państwowych starały się zmienić swoje
położenie na lepsze. Rewolucja z lat 1905-1907 była buntem skierowanym przeciw
caratowi, który stanowił synonim zniewolenia oraz zacofania ustrojowego. Ocenia
się dziś, że w zrywie tym wzięło udział więcej osób niż w Powstaniu
Listopadowym i Styczniowym. Podjęte działania nie były typowymi działaniami
zbrojnymi. Brak było armii, zaplecza wojskowego, zrewoltowanym nie przewodziła
jak niegdyś szlachta. Los w swoje ręce wzięli zrozpaczeni i uciemiężeni
robotnicy, rolnicy oraz młodzież zrusyfikowanych szkół. Władza sama w sobie nie
była jedynym wrogiem. Duże znaczenie miały problemy dnia codziennego. „Ludzie
pragnęli przede wszystkim poprawy losu – zniesienia ucisku obszarników […] oraz
fabrykantów; chcieli dobrych warunków pracy i godnego życia”. W Królestwie
Polskim dzień pracy obejmował średnio 10-12, nierzadko 14 godzin. Ciężka praca
nie była w należyty sposób opłacana, co doprowadzało do ciężkich warunków
życia. „Ekonomista Stanisław Kempner pisał w 1905 roku, że skala wyzysku
polskich pracowników była jedną z najwyższych w Europie”. Aby zrozumieć
problem z jakim na co dzień musiał się stykać łódzki proletariat należy
pamiętać, że od 1904 r. trwał dotkliwy kryzys gospodarczy, który powiększał i
tak znaczną pauperyzację społeczeństwa. W tej sytuacji wielu ludzi znalazło się
na „bruku”, inni zaś byli przepracowani. Powszechnym zjawiskiem była praca
dzieci, pracujących za ułamek pensji dorosłego pracownika.
Z pośród nich można wymienić m.in. Aleksego Rżewskiego, pierwszego prezydenta Łodzi w niepodległej Polsce, który swoją karierę zawodową rozpoczął już w wieku 12 lat. „Nie dziwi więc, że wśród postulatów robotniczych z lat 1905-1907 znalazły się m.in. zakaz zatrudniania dzieci do lat 16, zakładanie i rozwijanie szkolnictwa oraz bibliotek fabrycznych. W Łodzi na ulicę wyszło ponad 70 tysięcy ludzi, żądając ośmiogodzinnego dnia pracy, ubezpieczenia od wypadków, powszechnych emerytur, bezpłatnego leczenia robotników i ich rodzin, bezpłatnej szkoły (czteroklasowej, w wariancie minimalnym) z polskim językiem wykładowym, prawa do czternastodniowego urlopu w roku oraz możliwości współdecydowania o losach zakładu pracy (np. prawa do odwołania "nieludzkich i niesumiennych przełożonych", wyboru lekarzy, majstrów i urzędników). Miasto liczyło wtedy ok. 350 tysięcy mieszkańców, więc skala protestów była niespotykana: odliczając dzieci, rosyjską administrację czy osoby starsze, strajkował prawie każdy zdolny do pracy”.
Z pośród nich można wymienić m.in. Aleksego Rżewskiego, pierwszego prezydenta Łodzi w niepodległej Polsce, który swoją karierę zawodową rozpoczął już w wieku 12 lat. „Nie dziwi więc, że wśród postulatów robotniczych z lat 1905-1907 znalazły się m.in. zakaz zatrudniania dzieci do lat 16, zakładanie i rozwijanie szkolnictwa oraz bibliotek fabrycznych. W Łodzi na ulicę wyszło ponad 70 tysięcy ludzi, żądając ośmiogodzinnego dnia pracy, ubezpieczenia od wypadków, powszechnych emerytur, bezpłatnego leczenia robotników i ich rodzin, bezpłatnej szkoły (czteroklasowej, w wariancie minimalnym) z polskim językiem wykładowym, prawa do czternastodniowego urlopu w roku oraz możliwości współdecydowania o losach zakładu pracy (np. prawa do odwołania "nieludzkich i niesumiennych przełożonych", wyboru lekarzy, majstrów i urzędników). Miasto liczyło wtedy ok. 350 tysięcy mieszkańców, więc skala protestów była niespotykana: odliczając dzieci, rosyjską administrację czy osoby starsze, strajkował prawie każdy zdolny do pracy”.
Nie
inaczej było w Pabianicach, które obok wspomnianej Łodzi, miały charakter
przemysłowy i gros zatrudnionych stanowili robotnicy przemysłu włókienniczego. Miasto
nad Dobrzynką pod koniec XIX w., leżące na obrzeżach Imperium Rosyjskiego,
należało do jednych z najszybciej rosnących miejscowości w ówczesnej guberni
piotrkowskiej. Mimo znacznej liczby mieszkańców ocenianej w roku 1896 na 28000,
Pabianice nie posiadały tak ważnych dla prawidłowego funkcjonowania dużego
ośrodka przemysłowego instytucji publicznych jak np.: rejencja, sąd, szpital
czy rzeźnia miejska. Wiele niedogodności wzmagało przed wybuchem rewolucji 1905
r. zdenerwowanie wśród obywateli miasta. Z biegiem lat nastąpiła pewna poprawa
m.in. dzięki wybudowaniu w 1902 r. linii kolejowej łączącej Warszawę z
Kaliszem. Powodowane było to m.in. znaczeniem miasta pod względem gospodarczym
– ułatwiony przywóz i wywóz produktów przemysłowych. Nie zmieniło to jednak
podejścia władz zwierzchnich do potrzeb obywateli. Wielu ludzi nie mogących
zrozumieć, czemu ich miasto jest gorsze od innych pytało: „Czemu Pabianice
są gorsze od dużo mniejszego Łasku? – skarżyli się mieszkańcy. Czemu chorych
musimy wozić do szpitala w Łasku, zamiast ulżyć im bliżej domu?”. Czemu każdego
wieprza, cielaka i barana trzeba gnać 20 km do łaskiej rzeźni, skoro to tutaj
powinna być rzeźnia miejska?”. Władza carskie głuche na potrzeby zwykłych
obywateli odpowiadały krótko i zwięźle: „Bo Jego Cesarska Mość stolicą
powiatu raczył uczynić Łask, a nie Pabianice”. Zdaniem Andrzeja Sznajdera
takie podejście „wynikało […] z polityki zaborcy, by nowo powstałe
ośrodki miejskie, takie jak Łódź czy Pabianice, dyskredytować w każdy możliwy
sposób […]”.
Zdenerwowanie
i frustrację wzmacniał fakt, że Łask pod koniec XIX w. „[…] był wciąż
miastem prywatnym”. Pomimo, że miasto stało się stolicą powiatu należącego
do guberni piotrkowskiej, było zaliczane do najuboższych. Jak pisał prof.
Wiesław Puś, Łask pod względem wydatków i dochodów plasował się na niższej
pozycji. Gdy inne ośrodki miejskie rozwijały prężnie przemysł i wzmacniały
swoje znaczenie ekonomiczne, tu rozwijało się jedynie rzemiosło.
Pocztówka przedstawiająca ul. Zamkową w Pabianicach (1903 r.), źródło: <https://polona.pl/item/pabianice-ulica-zamkowa,Njk4ODE2NjA/0/#info:metadata>, dostęp: 24.02.2020.
Czym
zawinił начальник (naczelnik)?
Mimo
skąpych danych dotyczących carskiego oficjela wiemy, że był to człowiek w pełni
oddany służbie Carowi. Często występował w roli „obrońcy ludu” i osoby czułej
na ludzką krzywdę, lecz publiczna chełpliwość z jaką często się obnosił nijak
miała się do jego rzeczywistego podejścia wobec ludzi, nad którymi roztaczał
„opiekę”. W pamięci pabianiczan i okolicznych mieszańców zapamiętany został ze
swojej bezwzględności wobec wszelkich dążeń niepodległościowych Polaków i
związanych z tym wszelkich manifestacji patriotycznych i kościelnych.
Przeczulenie
Władimira Iwanowa na tym punkcie należy tłumaczyć powstaniem czerwcowym 1905 r. w Łodzi, które doprowadziło do krwawych starć z oddziałami rosyjskimi, w wyniku których zginęło 155 cywili (w tym kobiety i dzieci) oraz ok. 80 żołnierzy i policjantów. To m.in. za jego sprawą, dzięki „uproszeniu” u gubernatora piotrkowskiego Michaiła Arcimowicza, do Pabianic przybyły znaczne siły carskie, mające pilnować porządku w mieście. Prócz dragonów na ulice wyszły pododdziały 37 Jekaterynburskiego Pułku Piechoty stacjonującego na co dzień w Łodzi. Żołnierze Ci spacyfikowali 10 grudnia 1905 r. manifestację patriotyczno-religijną – niesiono sztandary m.in. z Matką Boską, którą szarżujący kawalerzyści zdobyli. W tym miejscu należy zarysować historię wspomnianej pacyfikacji.
Władimira Iwanowa na tym punkcie należy tłumaczyć powstaniem czerwcowym 1905 r. w Łodzi, które doprowadziło do krwawych starć z oddziałami rosyjskimi, w wyniku których zginęło 155 cywili (w tym kobiety i dzieci) oraz ok. 80 żołnierzy i policjantów. To m.in. za jego sprawą, dzięki „uproszeniu” u gubernatora piotrkowskiego Michaiła Arcimowicza, do Pabianic przybyły znaczne siły carskie, mające pilnować porządku w mieście. Prócz dragonów na ulice wyszły pododdziały 37 Jekaterynburskiego Pułku Piechoty stacjonującego na co dzień w Łodzi. Żołnierze Ci spacyfikowali 10 grudnia 1905 r. manifestację patriotyczno-religijną – niesiono sztandary m.in. z Matką Boską, którą szarżujący kawalerzyści zdobyli. W tym miejscu należy zarysować historię wspomnianej pacyfikacji.
Mieszkańcy
Pabianic oraz miejscowości okolicznych wysłali 6 grudnia 1905 r. (środa)
zawiadomienie do naczelnika powiatu o planowanym na 10 grudnia (niedziela)
pochodzie i manifestacji narodowej oraz uroczystej mszy świętej. Z doniesień
prasowych wiemy, że władze zwierzchnie nie odniosły się w żaden sposób do
otrzymanych informacji. Naczelnik Iwanow „[…] pomimo to do ostatniej chwili
nie raczył nikogo zawiadomić, że jest temu przeciwny i nikogo nie uprzedził, że
w razie dojścia do skutku pochodu, dla jego rozpędzenia użytą zostanie siła
zbrojna, ani też nie przeszkodził wyruszeniu pochodu z kościoła”.
Okoliczni
włościanie i mieszkańcy miasta o godz. 11.45 utworzyli kolumnę i z chorągwiami
narodowy oraz religijnymi wyruszyli z kościoła na Starym Mieście. Na czele
zgromadzonych szedł proboszcz z krzyżem. „Na rynku przemówił do uczestników
pochodu dr Eichler, a następnie ks. Załuska ze Rzgowa; poczem śpiewając pieśni
narodowe, pochód ruszył ulicami: Szkolną [Sobieskiego], Tuszyńską
[ks. P. Skargi], Bóźniczną i Warszawską”. U wylotu ul. Warszawskiej
tłumowi drogę przeciął pluton dragonów, którego dowódca zażądał
natychmiastowego rozejścia się. Było to o tyle trudne, że znaczna ilość
maszerujących uniemożliwiała łatwą koordynację tłumem. Nie możliwym było
zawrócenie uczestników z powrotem, ze względu na wąskie uliczki. Na czoło
zebranych wyszedł
ks. Ościk – prefekt miejscowych szkół – który poprosił oficera carskiego o możliwość przejścia dalej. Chciano ruszyć ulicą Zamkową w stronę Nowego Miasta, lecz zauważalne podenerwowanie sił porządkowych (dragoni wyjęli z pochew szable i przepuścili tłum) zmusiło pochód do powrotu pod mury kościoła.
ks. Ościk – prefekt miejscowych szkół – który poprosił oficera carskiego o możliwość przejścia dalej. Chciano ruszyć ulicą Zamkową w stronę Nowego Miasta, lecz zauważalne podenerwowanie sił porządkowych (dragoni wyjęli z pochew szable i przepuścili tłum) zmusiło pochód do powrotu pod mury kościoła.
„W
tymże samym czasie od Strony Górki Pabjanickiej zbliżał się ku miastu drugi
pochód z konną malowniczą banderyą [orszak konny asystujący uroczystym
pochodom] na czele, złożoną z włościan parafii Górki i mieszczan pabianickich,
ze sztandarami z Matką Boską i Białym Orłem”. Ich celem było połączenie się
z główną kolumną ze Starego Miasta. Gdy idący zbliżali się do mostu nieopodal
pałacu Kruschego na ich drodze stanęło wojsko z założonymi na karabiny
bagnetami, gotowe oddać strzał.
Ks. Winiarki mający pieczę nad wiernymi, widząc rodzące się niebezpieczeństwo wystąpił przed szereg, zwracając się do miejskiego policmajstra p. Świaskina, aby wojsko nie strzelało do niewinnych. Konni, którzy swoją obecnością mogli „drażnić” Rosjan, jak twierdził ks. Winiarski, dobrowolnie zaczęli odjeżdżać do domu, gdyż nikt nie zamierzał walczyć z żołnierzami. Jak opisywał to dziennik „Rozwój” ze strony władz nie padła żadna odpowiedź, zaś konni z „banderyą” zawrócili z powrotem.
Ks. Winiarki mający pieczę nad wiernymi, widząc rodzące się niebezpieczeństwo wystąpił przed szereg, zwracając się do miejskiego policmajstra p. Świaskina, aby wojsko nie strzelało do niewinnych. Konni, którzy swoją obecnością mogli „drażnić” Rosjan, jak twierdził ks. Winiarski, dobrowolnie zaczęli odjeżdżać do domu, gdyż nikt nie zamierzał walczyć z żołnierzami. Jak opisywał to dziennik „Rozwój” ze strony władz nie padła żadna odpowiedź, zaś konni z „banderyą” zawrócili z powrotem.
Pokojowe
wycofanie się uczestników pochodu nie uspokoiło gotowych do ataku piechurów,
którzy gotowi byli do oddania salwy na rozkaz dowódcy. Takie zachowanie wojska
wywołać miało uzdatniony popłoch. Nikt bowiem nie mógł przewidzieć jak potoczy
się sytuacja. Strach i panikę wzmógł dźwięk trąbki sygnałowej, po której
nastąpiła szarża dragonów z szablami w rękach, „[…] na odjeżdżającą już
banderyę bezbronnych włościan, którzy uciekać poczęli, unosząc z sobą
„sztandary […]”. Ludzie uciekali w popłochu, chcąc uniknąć cięć od broni
białej. Jeźdźcy dosiadających silnych wojskowych koni prędko dogonili
uciekających konnych chcąc wyrwać sztandary niesione przez uczestników pochodu.
Carscy żołnierze przejęli chorągiew z podobizną Matki Boskiej oraz z Orłem
Białym (niektóre relacje mówią, że zdołano ocalić część sztandaru). Uciekinierów
płazowano i cięto szablami. Niebezpieczeństwo otrzymania znacznych ran lub
możliwość zabicia potwierdza jeden z epizodów trwającej pacyfikacji: „Jeden
z jeźdźców, widząc nadjeżdżającego dragona z szablą wzniesioną do ciosu
rozmyślnie spadł z konia. Biedne zwierzę (t.j. koń) ma przecięty kark na
głębokość trzech cali”.
Pacyfikatorzy
po dokonaniu „pogromu” zawrócili do miasta ze śpiewem na ustach. Nie był to
jednak koniec „dzikich instynktów”. Przy pomocy nahajek bito postronnych
przechodniów. Jedną z ofiar był niejaki Kalinowski, który stał spokojnie w
bramie zakładów Kindlera.
Jak
wskazywał na to „Rozwój” ludzie biorący udział w pochodzie a następnie
przepędzeni i poranieni przez kawalerię rosyjską spokojnie wrócili do domów,
nie szukając zwady z siłami bezpieczeństwa: „A jednak lud nasz wykazał wiele
męstwa i dojrzałości, gdy po uderzeniu w dzwony kościelne na alarm, miotany
rozpaczą, siły nie przeciwstawił sile, lecz pokrzywdzony tak ciężko rozszedł
się spokojnie do domów, pozostawiając wawrzyny zwycięstwa dla tych, którzy
tylko nad bezbronnym ludem zwycięstwa odnosić umieją”.
Wśród
poszkodowanych było wielu pobitych i rannych – dziennik „Rozwój” z 13 grudnia
podawał listę 15 rannych podczas pochodu – dr Eichler przeprowadził operację 8
poszkodowanych. Opisane wydarzenia podkopały szacunek do władz i zaowocowały
chęcią rewanżu niektórych organizacji politycznych, niechętnych caratowi i jego
reżimowi. Odpowiedzialnością za pacyfikację niewinnej ludności obarczono m.in.
W. Iwanowa.
Źródło: "Rozwój", nr 276, 13.12.1905, s. 3.
Zabójstwo
dostojnika carskiego
Do
przełomu w kwestii poprawy sytuacji miasta doszło w 1906 r. Powzięto wówczas
kroki zmierzające do otworzenia na terenie Pabianic szpitala publicznego.
Pamiętać należy, że jedynymi ośrodkami zdrowia były szpitale przyfabryczne,
które nie mogły w żaden sposób sprostać potrzebą dużego miasta i w razie
wyższej konieczności wspomóc chorych odpowiednimi środkami.
Po poważniejszą pomoc mieszkańcy musieli jechać do powiatowego Łasku. W dniu 11 marca 1906 r. w hotelu „Pod Złota Kotwicą” (dziś w części budynku mieści się „Pijalnia Wódki i Piwa”) miało miejsce posiedzenie komitetu budowy pabianickiego szpitala miejskiego, którego przewodniczącym został naczelnik powiatu łaskiego Władimir Iwanow. Spotkanie odbywało się za zamkniętymi drzwiami, wśród znajomych sobie osób. Prawdopodobnie, jak podaje Andrzej Sznajder, wśród zebranych musiał znajdować się ktoś, kto przekazał bojownikom z Polskiej Partii Socjalistycznej informację o przybyciu i trwających rozmowach z udziałem naczelnika powiatu. Nie wykluczone, że wśród zaproszonych mógł znajdować się jeden z członków PPS.
Po poważniejszą pomoc mieszkańcy musieli jechać do powiatowego Łasku. W dniu 11 marca 1906 r. w hotelu „Pod Złota Kotwicą” (dziś w części budynku mieści się „Pijalnia Wódki i Piwa”) miało miejsce posiedzenie komitetu budowy pabianickiego szpitala miejskiego, którego przewodniczącym został naczelnik powiatu łaskiego Władimir Iwanow. Spotkanie odbywało się za zamkniętymi drzwiami, wśród znajomych sobie osób. Prawdopodobnie, jak podaje Andrzej Sznajder, wśród zebranych musiał znajdować się ktoś, kto przekazał bojownikom z Polskiej Partii Socjalistycznej informację o przybyciu i trwających rozmowach z udziałem naczelnika powiatu. Nie wykluczone, że wśród zaproszonych mógł znajdować się jeden z członków PPS.
Hotel "Pod Złotą Kotwicą", źródło: <https://polona.pl/item/pabianice-hotel-zlota-kotwica,Njk4ODE2NjM/0/#info:metadata>, dostęp: 24.02.2020.
Obrady
komitetu zakończyły się o 15.30. Staroście podstawiono dorożkę, która zawieźć
go miała na pociąg zmierzający do Łodzi (niektóre tytuły mówiły o Łasku).
Poczucie siły i pewność siebie – władze uważały, że zaprowadziły w regionie
porządek - powodowały złudne przeświadczenie o bezpieczeństwie. Dlatego też
wyruszył on bez jakiejkolwiek ochrony. Ok. 300 kroków od dworca przed jadącym
Iwanowem pojawiło się 5 uzbrojonych mężczyzn, którzy oddali w kierunku
dorożkarza i naczelnika kilka strzałów z rewolwerów. Dwie kule ugodziły
niegroźnie woźnicę Grubczyka, reszta zaś W. Iwanowa. Ofiara zamachu czym
prędzej wyskoczyła z wozu i zaczęła uciekać w stronę zabudowy kolejowej. Mimo,
że oficer carski miał 45 lat był człowiekiem wysportowanym, co utrudniało
pościg za nim. Na jego nieszczęście potknął się o kamień. Do leżącego na ziemi
podbiegli zamachowcy oddając w jego kierunku strzały rewolwerowe, uśmiercając
go. Kiedy bojownicy PPS uznali, że Iwanow leży zabity zbiegli z miejsca
zdarzenia. Kiedy napastnicy oddalili się, ranny Grubczyk zdołał wnieść ciało do
dorożki i odwiózł je na posterunek żandarmerii stacjonującej w budynku dworca.
Stamtąd odwieziono go czym prędzej do szpitala fabrycznego firmy Krusche i
Ender, lecz na pomoc było już stanowczo za późno. Lekarz stwierdził jedynie
zgon. Według różnych źródeł Iwanow otrzymał 16 lub 18 postrzałów. Osierocił
żonę i dwie córki. Ciało zabitego przeniesiono tymczasowo do jego mieszkania w
Pabianicach. Ranny dorożkarz został opatrzony, zaś jego życiu i zdrowiu nie
groziło niebezpieczeństwo. Wiadomość o tym wydarzeniu „[…] rozeszła się
błyskawicznie po Łodzi i sprawiła silne wrażenie”.
„Śledztwem
objęto cały hotel, jego personel i właścicieli, podejrzewając ewentualny
współudział którejś z osób w zabójstwo. Niczego nie znaleziono i nikomu nic nie
udowodniono, a dziś wiemy tylko tyle, że zabójstwo starosty dokonali bojownicy
PPS z Łodzi”. Ten nieoczekiwany zamach doprowadził do represji władz
rosyjskich wobec miasta. Wycofano m.in. decyzję o pozwoleniu na budowę rzeźni
miejskiej, tak niezbędnej dla rozwijającej się miejscowości. Zakład uruchomiono
dopiero w 1916 r. rozporządzeniem wojennego magistratu Pabianic, w czasie
okupacji niemieckiej. Mimo zaistniałej sytuacji budowa szpitala –
zapoczątkowana w 1904 r. – trwała nadal. Budynek został ostatecznie oddany do
użytku 1 stycznia 1907 r. Pabianiczanie od tego momentu mogli cieszyć się z
własnego szpitala miejskiego. „W momencie uruchomienia szpital posiadał 35
łóżek i dzielił się na oddziały: chirurgiczny, wewnętrzny, zakaźny i
psychiatryczny”. Aby jednostka mogła działać bez większych kłopotów Zarząd
Miasta ustalił stałe subsydium roczne w wysokości 2000 rubli. Z tego źródła
finansowania szpital korzystał do wybuchu I wojny światowej.
Szpital miejski, źródło: <https://polona.pl/item/pabianice-szpital-miejski-stadtisches-krankenhaus,Njk4ODE2Njc/>, dostęp: 24.02.2020.
Rewolucja
lat 1905-1907 podkopała autokratyzm i pozycję caratu. Uwidoczniła zacofanie
ustrojowe oraz represyjność władz rosyjskich w Królestwie Polskim i całym
Imperium. Moment ten uznaje się za pierwszy kroku ku upadkowi Cesarstwa
Rosyjskiego w 1917 r. Mimo pewnych reform i zmian – utworzono m.in. Dumę –
carskie samodzierżawie nie zostało zniesione. Powaga caratu czasów Mikołaja II
Romanowa została nadszarpnięta, zaczęły pojawiać się pęknięcia u fasady
monarchii. Osoba cesarza - uważanego za obrońcę ludu przed złem skorumpowanej i
złowrogo nastawionej biurokracji - od
tego momentu zaczęła tracić na wartości. Przegrana w wojnie z Japonią, która
przyczyniła się do osłabienia pozycji Rosji na arenie międzynarodowej (podważyło
to obraz jej potęgi) i wybuchu rewolucji, ukazały słabość rosyjskiego
samodzierżawia. Te dwa wydarzenia pokazały, że reżim carski nie jest
dostatecznie przygotowany do stawienia czoła zmianom zachodzącym w
społeczeństwie i narodzinom nacjonalizmów narodowych. Wybuch w 1914 r. I wojny
światowej, stanowił ostatni krok do upadku jednej z najbardziej znaczących
monarchii w Europie.
Bibliografia:
Źródła
1. „Praca Polska. Wydanie poranne”, Zabójstwo naczelnika powiatu, nr 114, 11.03.1906, s. 2.
2. Projekt Statutu Publicznego Szpitala Miejskiego pod wezwaniem św. Antoniego w Pabianicach (Muzeum Miasta Pabianic. Dzieł Historyczny, nr inw. 568).
3. „Rozwój”, Szpital w Pabianicach, nr 291, 21.12.1903, Krwawy pochód, nr 275, 12.12.1905, s. 2; Z Pabianic, nr 276, 13.12.1905, s. 3; Zabójstwo naczelnika powiatu, nr 57, 12.03.1906, s. 2.
4. „Tydzień”, Zabójstwo naczelnika powiatu, nr 11, 18.03.1906, s. 4.
5. „Wiadomości Częstochowskie. Dziennik”, Zabójstwo naczelnika powiatu, nr 12, 12.03.1906, s. 1.
Opracowania i netografia
1. R. Adamek, Szpital miejski, [w:] 650 lat Pabianic. Studia i szkice, Łódź 2005, s. 251-252.
2. S. Barcz, Zanim wybuchła niepodległa (3), „Panorama Łaska” kwiecień 2018, nr 4/194, s. 23.
3. P. Ciszewski, Powstanie łódzkie 1905 roku, <https://historykon.pl/nowe/powstanie-lodzkie-1905-roku/>, dostęp: 09.02.2020.
4. M. Gauza, Rewolucja 1905: barykady, z których Łódź może być dumna, <https://dzienniklodzki.pl/rewolucja-1905-barykady-z-ktorych-lodz-moze-byc-dumna/ar/926675>, dostęp: 09.02.2020.
5. Od rzeźni miejskiej do Pamso, <https://pamso.pl/pl/historia/>, dostęp: 09.02.2020.
6. Przy ulicy Japońskiej, <https://www.zyciepabianic.pl/informacje/historia/historia-przy-ulicy-japonskiej.html>, dostęp: 08.02.2020.
7. S. Saładaj, Eskapada pabianicka – czas zamętu,<https://um.pabianice.pl/artykul/110/182/eskapada-pabianicka-czas-zametu>, dostęp: 08.02.2020.
8. Tenże, Historia miasta, <https://um.pabianice.pl/artykul/347/1868/historia-miasta>, dostęp: 08.02.2020.
9. A. Sznajder, Sekrety Łasku i Pabianic, Łódź 2017, s. 28-29.
Ikonografia
1. www.fotopolska.eu
2. www.polona.pl
Autor: M. Z. Jaśniewski








Komentarze
Prześlij komentarz