Co dawniej pisano o Pabianicach? - Miasto Pabianice na łamach piotrkowskiego pisma "Tydzień" w 1891 r.


Źródło: „Tydzień”, nr 14, 05.04.1891, s.1.

 Źródło: „Tydzień”, nr 14, 05.04.1891, s. 2

"Z notatek wędrowca.
III
Pabijanice.

W miejscowości, gdzie dzisiej mnóstwo kominów fabrycznych wskazuje ożywiony przemysł, a gwara niemiecka coraz częściej niemile uderza ucho polskie-przed wiekami zalegała głucha puszcza, pełna błot i trzęsawisk; ztąd też i wznoszący się w pośrodku zamek książęcy czyli kasztelanij a, nosił mia-no Chrapy.
W r. 1085 niezwykły ruch zapanował w zapadłem tem ustroniu; sam bowiem książę krakowski Wł. Herman, korzystając z pięknej jesieni, przybył z licznym dworem, zabawiać się ulubionemi łowami w otaczającej puszczy. Małżonkowi towarzyszyła pełna wdzięków młodości Judyta, córka Adelajdy, królowej Czeskiej, a wnuka Andrzeja Węgierskiego. I oto d. 2 września powiła tu dawno oczekiwanego dziedzica tronu książęcego Bolesława, przezwanego zczasem Krzywoustym, który zwycięski swój oręż miał ponieść daleko, między napastniczych sąsiadów [1].Pobożna księżna, przypisując tę łaskę nieba modłom św. Idziego, do którego zwłok w Langwedoku we Francyi wysłała poselstwo z bogatemi darami, prośbami swemi tyle wymogła na uradowanym z narodzin Hermanie, że tenże rozległą kasztelaniję Chrapy, gdzie Bóg obdarować go raczył pierworodnem dziecięciem, na wieczne czasy oddał kapitule krakowskiej, z pośrodku której wyznaczony Piotr, jeździł w poselstwie do Francyi [2]. Niedługo jednak ta niewiasta nabożna, która, według słów kronikarza „co miała wszystko prze Bóg rozdała”, cieszyć się miała widokiem jedynaka. Śmierć okrutna w miesięcy kilka ścięła tę królewską latorośl, nie pozwoliwszy matce dożyc czasów, w któych syn jej zasłynąć miał męztwem i szlachetnemi czynami. Płakała jej cała Polska dla cnót znakomitych, mianowicie dla osobliwego przywiązania do narodu, któremu panowała.
Odtąd dobra Chrapskie stale należały do kapituły krakowskiej, od której wnuk Władysława Hermana, Kazimierz Sprawiedliwy, w r. 1189, zapewne za dobrowolną ugodą, wziął takowe, obowiązując się oddać je na każde zapotrzebowanie. Głównie zamiłowanie łowów, jakiemi odznaczali się Piastowie nasi, musiało być tego powodem. Nieprzebyta puszcza, pełna dzikiego zwierza, niewielką musiała przynosić korzyść kapitule, gdy tegoż roku staje nowa umowa stwierdzona podpisem króla, że w zamian za pozwolone sobie polowanie do śmierci, w tychże dobrach Chrapy i Kolnie, wraz z prawem do stanu, do nastawy do przewozu itp. przyrzeka wydawać za to kanonikom krakowskim ubitą zwierzynę [3]. Wkrótce stanąć tu musiał kościół parafialny, skoro Bulla Honoriusza III z r. 1,220, stanowi rozjemcę sporu między kapitułą krakowską, a jej proboszczem, który z powierzonych pieczy jego dóbr, nic nie chciał płacić [4]. I nie mogło być inaczej, gdy skrzętna kapituła, uznawszy miejsce to za dogodne, na nową siedzibę, nie tylko w r. 1297 „die Calendas Martii” uzyskała od króla łokietka bawiącego w Brzeźnicy zatwierdzenie nadanych przez poprzedników jego swobód „Ponkowicom” (tak brzmi nazwisko Pabijanic w dyplomacie), lecz nadto tegoż dnia i roku wyrobiła pozwolenie założenia nowego miasta wśród tych pustkowi [4]. wówczas to, na gruzach dawnego kasztelu, stanąć musiał za syna Łokietkowego Kazimierza, ów okazały zamek, którego struktura, mimo wieków ciążących nad nim, przypomina nam budowlę Sandomierza, Kazimierza nad Wisłą i innych wspaniałych gmachów, któremi król chłopków przyozdobił drewnianą Polskę.
[1] Jak o sławę miejsca urodzenia Homera, dobijało się pięć miast grackich, tak i w Polsce nieomal dziękczynną świątynię Panu, poczytują za kolebkę króla – bohatera, choć wzmianka we współczesnej kronice Galla (I 425-6) zdaje się przemawiać za dzisiejszemi Pabijanicami.
[2] Kromer str. 85 – Bielski I 133.
[3] Łętowski, Katalog Bisk. Krak. I 92. Stan, nastaw, przewóz były to obowiązki dostarczania monarsze i jego dworowi: koni, żywności, podwód etc. od których dobra Chrapy były zupełnie wolne.
[4] Archiw. kapit. krak. I f. 5 i 12.
[5] Łętowski katalog bisk. krak. I 229.

Z notatek wędrowca.
III
Pabijanice.

W nowo erygowanem mieście, wśród okazałych budowli świeckich, stała uboga, drewniana świątynia Pańska, pod wezwaniem Św. Mateusza Ewangelisty i Św. Stanisława i taką jeszcze około r. 1470 znalazł Długosz, spisując uposażenie dyecezyi krakowskiej [6]. przypisuje od fundacyje jej Jarosławowi Skotnickiemu Arcyb. gnieźnieńskiemu († 1376 r.), gdy, według przytoczonych wyżej dowodów, kościół ten od dawna istniał, i raczej, zgodnie ze zdaniem heraldyków naszych, zawdzięczyć mu należy opatrzenie kościoła tego w r. 1344 dziesięcinami na wsi Chocieszowie [7]. Wkrótce stać się on musiał pastwą płomieni, gdy tenże historyk wspomina o przeniesieniu go na inne miejsce [8], a odbudowany z kamienia przyjął postać obecną. Ślad późniejszych restauracyj zachował się dotąd na nieotynkowanych murach, oraz w napisie umieszczonym po lewej stronie kościoła, nad zamurowanemi obecnie drzwiami. Brzmi on jak następuje:
Beati qui habitet in dom. tua. Dnae. Jakób Fosski mularz Krakowski rękami własnemi I N R IAD 1585.
Nazwisko to majstra mularskiego obcokrajowcem swojem przypomina nam zwyczaj czeladzi zagranicznej, która szukając u nas zarobku, wsiąkała po większej część w naszą społeczność; z drugiej zaś strony zdaje się wskazywać, że w takim Krakowie, Warszawie lub Poznaniu, kunszta i rzemiosła wysoko stać musiały., gdy wymagano nawet od czeladzi, przed jej wyzwoleniem na majstrów, wędrówki do tych większych ognisk przemysłu.
Okazała ta budowla, ośmiokątną, zamczystą wieżą panuje nad całą okolicą. Nad głównem, umieszczonem w niej wejściem spostrzegamy herb kapituły krakowskiej: trzy korony złote na polu białem. Wdzięczne duchowieństwo miało herb ten przyjąć do swej tarczy, gdy po śmierci Aarona arcb. (1058 r.) nikogo nie było w Polsce, któryby godła tego używał. Jako świadectwo minionej przeszłości nic więcej nie pozostało nad dwie tablice pamiątkowe, wmurowane w ściany wewnętrzne kościoła, głoszące dzieje świątyni. Nad niemi umieszczone w medalionach płaskorzeźby, mają, według miejscowej opowieści, przedstawiać Władysława Hermana i żonę jego Judytę; robota jednakże jest tak nędzną, że o podobieństwo i mowy być nie może; prędzej przypominają one postacie P. Jezusa i Jego Matki. Mrok panujący w świątyni nie pozwolił mi odcyfrować napisów, a przez to sprawdzić wiarygodności legendy.
Próżno też szukałem jakiej pamiątki po drugim sławnym mężu, który tu chwilowo przebywał. Przy kościele tutejszym, jako własności kapituły krakowskiej, rezydował zazwyczaj jeden z kanoników tejże; z tego powodu i Mikołaj Kopernik tu część życia swojego spędził; ztąd to powstało błędne mniemanie, jakoby sławny astronom tutaj się urodził, co miało potwierdzać rozrodzenie się w tych stronach (mianowicie we wsi Łaskowicach, inni mówią w Karniszewicach) rodziny włościańskiej Koperników [9].
Po kościele, do którego tyle wiąże się wspomnień, najpierwsze zajmuje miejsce wspomniany wyżej zamek. Zbudowany w czworobok, podparty ze wszech stron skarpami, gotyckim stylem zębatych szczytów przypomina ratusz w Sandomierzu. Na ścianie frontowej miał być niegdyś napis – jakiej treści, nie można się było dowiedzieć; jedynie tylko z zachodniej strony widzimy tu herb podobny do tego, jaki zdobi wejście świątyni. Istnieje też podanie, że zamek łączyć się miał z kościołem podziemnem przejściem; jako dowód pokazują w zakrystyi loch, który jednakże gruzy z obsuwających się ścian zawaliły zupełnie.
Obecnie, mieści się tu magistrat, co nie pozwala rozsypać się w gruzy starożytnej budowli; nieumiejętnie tylko dokonywane odnawiania zacierają jego cechę stylową. Mury te oglądały jeszcze Jagiellonów. Oto w r. 1432, gdy Wł Jagiełło powracał z Mazowsza do Krakowa, zastąpiło mu w Pabijanicach poselstwo czeskie, złożone z najznakomitszych przedstawicieli stronnictwa husyckiego, którzy wynurzywszy użalenie nad klęską, jakiej Polska przez ostatni najazd Krzyżacki doznała, oświadczyli chęć niesienia pomocy przeciw wspólnemu nieprzyjacielowi, którego już oręż czeski dosięgnął, posiłkując Polaków pod Grunwaldem. Do tego przyjacielskiego oświadczenia załączyli posłowie prośbę, aby król przebaczył bratu swemu ks. Korybutowi jego dawne przewinienia; nie zapomnieli zaznaczyć przytem, że synod odbywający narady swoje w Bazylei wielce jest dla nich przychylny, gdy w celu pojednania ich z kościołem powszechnym, umyślnie do sejmujących stanów wysłał poselstwo. Nie mogło w lepsza porę stanąć owo poselstwo przed sędziwym królem, który wraz z radą przyboczną zajęty był przygotowaniem nowej wyprawy przeciw wiarołomnemu zakonowi. Łaskawie przez monarchę i senatorów przyjęci Czesi, nie tylko hojnie podejmowani byli na zamku, lecz mimo niepewnego stanowiska względem Rzymu, za pozwoleniem przytomnego prymasa Jastrzębca, tudzież biskupów, Jana Szafrańca kujawskiego, Stanisława Ciołka poznańskiego i Jana z Opatowic chełmskiego, przypuszczono ich do nazewnictwa w publicznych nabożeństwach. Zgorszyło to wielu wiernych, tem więcej, gdy wieść doszła, że biskup krakowski Zbigniew, przed heretykami drzwi świątyń zamykać kazał, a nawet na całą dyjecezyję rzucił interdykt [10]. drugim gościem z cnego rodu Jagiellonów, był w r. 1463 Kazimierz. Wspaniale podejmowany w Pabijanicach i Kluczynie przez Jana Rzeszowskiego, kanon. krak. i dzierżawcę dóbr całych, listem, zachowywanym dotąd w archiwum kapitulnem, zastrzegł, że podobny traktament nie ma się liczyć na przyszłość kapitule za obowiązek [11]. 
 
Michał Rawicz Witanowski.

[6] Liber Beneficiorum I. 273.
[7] Paprocki str. 246, Niesiecki I 124.

[8] Długosz, Liber Beneficiorum I str. 293.

[9] Takie wyjaśnienie niezrozumiałej kwestyi, dał mi ś. p. W. A. Maciejowski; podobna odpowiedź otrzymać musiał i czcigodny proboszcz tutejszy X. Szlosman, gdy badając rzecz tę na miejscu (1971 r. [1791 r. lub 1871 r. (?) - M. Z. J] ) zasięgał zdania historyków.

[10] Kremer str. 397.

[11] Łętowski II 24.




Źródło: „Tydzień”, nr 14, 05.04.1891, s. 2; nr 15, 12.04.1891, s. 2-3. Zachowano pisownię oryginalną.

 

Komentarze